Wrz 05, 2010 - 12:03 AM
Strona Główna :: Download :: Linki :: FAQ 
Szukaj   
Z a p r a s z a m
Sejm RP | ZOSP | P S L |
Fundacja Europa i Samorz.
mail@pawlak.pl

Główne Menu
· Strona Główna

' Moduły
· Nowości
· Tematy
· FAQ
· Top Lista
· Recenzje
· Sekcje
· Rekomenduj stronę
· Odsyłacze
· Szukaj
· Warunki prawne korzystania z serwisu

Języki
Wybierz język interfejsu:


Polityka równowagi
Wysłany przez: wp_admin włączone Wrz 27, 2007 - 09:45 PM
Klub PSL Nie prowadzimy kampanii takiej udawanej, pozorowanej, bo ostatnio mamy festiwal różnego rodzaju spotów z tymi samymi aktorami. To wygląda tak, jakby główne partie obecnego parlamentu reklamowały film Agnieszki Holland "Ekipa" i promowały tych aktorów, którzy będą rządzić Polską. Ja chcę zwrócić uwagę, że w prawdziwej reklamie, jeżeli Piotr Fronczewski czy Marek Kondrat reklamują bank, to nie udają bankowców. A tutaj w reklamach politycznych mamy aktorów, którzy udają biznesmenów, polityków i to jest właśnie pozorowana kampania. Z naszej strony będą i prawdziwe debaty i prawdziwe spotkania i prawdziwi kandydaci, bo staramy się położyć duży akcent na spotkania z konkretnymi środowiskami. Wczoraj było takie spotkanie na Foksal z lekarzami i z pielęgniarkami i w tym środowisku ta debata znajdzie swój duży oddźwięk. W sobotę jest spotkanie w Poznaniu z izbami rolniczymi i zamierzamy też w tym spotkaniu uczestniczyć i wzywamy przywódców partii, żeby się tam pojawili i tam rozmawiali z ludźmi a nie robili sobie takie sztuczne czy udawane spotkania.


Polityka równowagi


Janina Paradowska: Czy wychodząc z domu dzisiaj, rzucił pan okiem na wycieraczkę, bo tam podobno minister Wassermann znalazł ciekawe kwity na generała Dukaczewskiego. Może na pana wycieraczce coś było?

Waldemar Pawlak: Nie zdążyłem. Ale to jest nowy zwyczaj, jeżeli koordynator w ten sposób się komunikuje z służbami, że dostaje materiały pod wycieraczkę.

Janina Paradowska: Ja zachęcam, żeby sprawdzać. W razie czego, bardzo prosimy o przynoszenie do radia Tok FM. Panie prezesie, czy jest pan optymistą, że Polskie Stronnictwo Ludowe ten próg przekroczy i osiągnie znaczący wynik?

Waldemar Pawlak: PSL w prawdziwych wyborach uzyskało w ubiegłym roku ponad 12% głosów.

Janina Paradowska: A w samorządach zawsze jesteście lepsi.

Waldemar Pawlak: Tak, ale myślę, że ta sytuacja się teraz o tyle zmieniła, że te kłócące się partie pokazują wyraźnie teraz, jak bardzo potrzebne jest takie podejście konstruktywne, umiarkowane i jak potrzebne jest centrum.


Janina Paradowska: Ale nie widać was.

Waldemar Pawlak: To, że nas nie widać, nie znaczy, że wyborcy nie zagłosują. Myślę, że tutaj jest klucz do tych wyborów, żeby ludzie tym razem nie odpuścili, nie zostawili tego wyniku na pastwę losu.

Janina Paradowska: Ale jak kogoś nie widać, to go nie ma.

Waldemar Pawlak: Niezupełnie. To, że nie pokazuje telewizja państwowa, to jest normalne w tej chwili, w obecnych czasach. Pokazuje tylko partię rządzącą i takich przegięć nie było chyba nigdy w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Jest też pewna prawidłowość, że ci, którzy rządzili telewizją państwową, zwykle przegrywali wybory, więc bądźmy dobrej myśli.

Janina Paradowska: Więc z tego pan wnioskuje. Ale gdzie prowadzicie tę kampanię, żeby tak człowiek mógł zobaczyć, co proponuje Polskie Stronnictwo Ludowe?


Waldemar Pawlak: Nie prowadzimy kampanii takiej udawanej, pozorowanej, bo ostatnio mamy festiwal różnego rodzaju spotów z tymi samymi aktorami. To wygląda tak, jakby główne partie obecnego parlamentu reklamowały film Agnieszki Holland "Ekipa" i promowały tych aktorów, którzy będą rządzić Polską. Ja chcę zwrócić uwagę, że w prawdziwej reklamie, jeżeli Piotr Fronczewski czy Marek Kondrat reklamują bank, to nie udają bankowców. A tutaj w reklamach politycznych mamy aktorów, którzy udają biznesmenów, polityków i to jest właśnie pozorowana kampania. Z naszej strony będą i prawdziwe debaty i prawdziwe spotkania i prawdziwi kandydaci, bo staramy się położyć duży akcent na spotkania z konkretnymi środowiskami. Wczoraj było takie spotkanie na Foksal z lekarzami i z pielęgniarkami i w tym środowisku ta debata znajdzie swój duży oddźwięk. W sobotę jest spotkanie w Poznaniu z izbami rolniczymi i zamierzamy też w tym spotkaniu uczestniczyć i wzywamy przywódców partii, żeby się tam pojawili i tam rozmawiali z ludźmi a nie robili sobie takie sztuczne czy udawane spotkania.


Janina Paradowska: A niektórzy socjologowie mówią, że waszego elektoratu już nie ma, że Prawo i Sprawiedliwość przejęło wasz elektorat.

Waldemar Pawlak: Na pewno trzeba zwrócić uwagę na to, co PiS robi bardzo skutecznie. Otóż PiS dzieli społeczeństwo, i to w bardzo wredny sposób. Jeżeli LiD ma takie trochę naiwne spojrzenie, mówi o dobrych rządach zamiast głupich wojen. To nie są wcale głupie wojny. Rozmawiałem wczoraj z Andrzejem Kosiniakiem-Kamyszem po tej debacie lekarskiej i on wspominał też o dzieleniu innych środowisk. Bo na pewno jest więcej pacjentów niż lekarzy. Wczoraj była spektakularna sytuacja z notariuszami. Więcej jest klientów niż notariuszy. To są właśnie takie wredne wojny, które dzielą społeczeństwo i dzielą w sposób bardzo zręczny. Bo jeżeli weźmiemy tę ustawioną debatę między Kwaśniewskim a Kaczyńskim, to można w taki opisowy sposób powiedzieć, ze więcej jest biedy Kaczyńskiego niż bogactwa Kwaśniewskiego. I to znowu jest takie wybranie sobie najłatwiejszego do trafienia konkurenta do dyskusji, więc w tym sensie PiS to robi zręcznie.


Janina Paradowska: Ale to Kwaśniewski wezwał do tej debaty.

Waldemar Pawlak: Panowie są umówieni od osiemnastu lat, bo spotykali się już przy Okrągłym Stole. Sztaby wyborcze wyraźnie powiedziały, że ta sprawa była umawiana już miesiąc czy jeszcze wcześniej. Więc kto pierwszy rzucił rękawiczkę, a kto ją podniósł, to już wtórna sprawa. To można by się przypatrzeć hierarchii w stadzie, kto jest szefem, a kto jest pomocnikiem. Ale chcę zwrócić uwagę, że warto byłoby przesunąć tę debatę publiczna na nieco inne pole, to znaczy zapytać, czy w polityce potrzebne nam są charaktery destrukcyjne czy charaktery twórcze.

Janina Paradowska: To chyba odpowiedź jest jednoznaczna.


Waldemar Pawlak: Tak, ale właśnie, jeżeli chodzi o PiS, to on oferuje taki destrukcyjny charakter polityki i destrukcyjnych ludzi. Więc wydaje mi się, że na tym polu powinniśmy się spierać, a nie na tych polach, które PiS bardzo zręcznie ustawia.

Janina Paradowska: Ale jednocześnie mówi pan o charakterach destrukcyjnych Prawa i Sprawiedliwości, a proponuje pan koalicję PiS-PO-PSL.

Waldemar Pawlak: To jest takie przejście z czwartej do piątej RP. Jakoś łagodnie trzeba przejść z jednego Sejmu do drugiego. I jeśli mówimy o koalicjach, to zauważmy bardzo zabawną historię - PiS nakrzyczał na Platformę, że podejrzewa ją o to, że może zrobić koalicję z LiD-em, po czym sam zrobił koalicję z LiD-em, żeby ustawić wygodną dla siebie debatę. Tu widać bardzo dużą zręczność w ustawianiu sobie pól bitewnych tam, gdzie to jest wygodne dla PiS-u.

Janina Paradowska: Ale po co panu taki destrukcyjny partner w koalicji PO- PSL i na przykład LiD jeszcze. Po co panu taki partner? Jaki jest pomysł takiej koalicji?


Waldemar Pawlak: To jest propozycja, która wyrasta z dotychczasowych doświadczeń obecnego jeszcze Sejmu. I gdyby tego typu rozmowy możliwe były do zrealizowania, to nie potrzeba by było robić wcześniejszych wyborów. I wydaje się, ze warto pokazać ludziom, choćby nawet po to, żeby się poszczególne ugrupowania w tej sprawie wypowiedziały. Bo PiS stawia sprawę w ten sposób, że zabrania Platformie robić koalicję z LiD-em, ale potem prawdopodobnie, jeżeli Platforma będzie osłabiona, to zaoferuje Platformie koalicję. Jeżeli patrzymy na to w ten sposób, to możemy powiedzieć także, jeżeli PSL i Platforma będą miały więcej niż PiS, to my wskażemy premiera. To jest nasz pomysł, jeżeli chodzi o dyskusję w tych obszarach.

Janina Paradowska: Czyli ten sojusz Platformy z PSL-em z wyborów samorządowych, który tak trwał i umierał, trwa w dalszym ciągu?

Waldemar Pawlak: Myślę, że warto te dobre relacje i dobre doświadczenia samorządów zachować. Bo jeżeli będzie taka sytuacja, że Platforma w pojedynkę wobec PiS-u będzie za słaba, natomiast razem z PSL-em możemy zaproponować premiera


Janina Paradowska: Czyli z pozycji silniejszego warto rozmawiać.

Waldemar Pawlak: Łącznie możemy być silniejsi i wtedy może być sytuacja taka, że pytanie będzie, czy PiS się zgodzi na taką formułę czy ją odrzuci. I wtedy się otwierają dużo szersze możliwości. W pewien sposób można powtórzyć też to, co premier Kaczyński robił w obecnej kadencji, to znaczy publicznie przeprowadzając dyskusję, doprowadził do takiej sytuacji, gdzie wobec szerokiej publiczności uzasadnił konieczność zrealizowania może trudniejszej koalicji, ale koalicji, która jemu pozwoliła zrealizować wiele z jego zamiarów politycznych. Więc jeżeli mówimy tu o politycznym prowadzeniu spraw, to trzeba też poszukiwać politycznych rozwiązań, nie dać się zamykać w takie ciasne kamasze, które są ustawiane pod potrzeby socjotechników wyborczych.

Janina Paradowska: A jeżeli już stawiamy różne hipotezy, to jakie byłyby warunki takiej koalicji, gdyby PO i PSL miały większość i zaczęły negocjować z Prawem i Sprawiedliwością, czy byłyby wtedy jakieś warunki dla PiS-u?


Waldemar Pawlak: Ja chcę zwrócić uwagę na jeden dość istotny aspekt, bo jest dyskusja o wyborach do Sejmu, do Senatu. W tej kadencji, która nam się rysuje, istotniejsze będzie to, czy koalicja będzie miała większość trzech piątych

Janina Paradowska: Czyli do przełamywania weta. Prezydent zapowiedział, ze będzie wszystko wetował.

Waldemar Pawlak: Ale jeżeli będzie większość odpowiednia, to nie ma problemu. Dlatego z takim trochę zadziwieniem słuchałem kolegi z Platformy, który mówił, że wystarczy dwieście trzydzieści głosów i Platforma będzie rządzić. W moim przekonaniu, to jest nieliczenie się z realiami, które już zostały powiedziane. Właśnie to, co pani mówi, prezydent zapowiedział, że będzie wszystko wetował, co mu się nie podoba.


Janina Paradowska: Czy pan buszuje po Internecie? Zajrzał pan do tych katalogów, opublikowanych przez Instytut Pamięci Narodowej?

Waldemar Pawlak: Nie, nie miałem czasu.

Janina Paradowska: A przeczytał pan w gazetach? Co pan sądzi o tym sposobie publikowania?

Waldemar Pawlak: Powiedziałbym taką fraszkę Sztaudyngera, która bardzo pasuje do tego. "Wielu mistrzami się stało, jak mówić prawdę niecałą." Tutaj mamy takie odkrywanie kartek wygodnych akurat na dzień dzisiejszy i rozumiem, że do wyborów czeka nas jeszcze parę sensacji, bo skoro IPN zastosował tu pewną hierarchię publikowania, to będzie to robił do wyborów i stopniowo będą tam odkrywane kolejne karty.


Janina Paradowska: A czy pana zdaniem powinny zostać opublikowane informacje o kandydatach na posłów i senatorów? W większości to są ci, którzy już byli posłami, niewielu jest nowych na tych listach.

Waldemar Pawlak: Myślę, że byłoby lepiej, bo jeżeli będzie taka sytuacja, że po wyborach zacznie się taka łagodna perswazja i publikowanie po kolei kartek

Janina Paradowska: To będzie takie ścielenie drogi do rozmów koalicyjnych?

Waldemar Pawlak: Tak. A może to też być taka interesująca i łagodna perswazja przy tworzeniu rządu. Więc może tu być sytuacja taka, że ta wiedza, która jest dzisiaj w IPN-ie może być użyta też jako forma nacisku, nie należałoby tego wykluczać. Patrząc na sytuację, kiedy dzień przed posiedzeniem Trybunału Konstytucyjnego, nagle się znalazły jakieś informacje o dwóch sędziach. Ta sytuacja została wyjaśniona, a potem znowu ją opublikowano. Duże wątpliwości są, co do takiej rzetelności urzędniczej, jeżeli chodzi o te sprawy. Bo przynajmniej, jeśli chodzi o sędziów Trybunału Konstytucyjnego, ta sprawa została już publicznie wyjaśniona i powinna być tutaj odpowiednia rezerwa i rzetelność w tej sprawie.


Janina Paradowska: A co pan na to, że Antoni Macierewicz, szef służby kontrwywiadu przewodzi liście PiS-u w Piotrkowie chyba?

Waldemar Pawlak: Nowy numer RP i nowe zwyczaje. To jest trochę taki znak czasu, kto tu rządzi w tym kraju, jakby mógł ktoś z obserwatorów zewnętrznych powiedzieć.

Janina Paradowska: A Elżbieta Kruk?

Waldemar Pawlak: To jest tylko potwierdzenie tego, że Krajowa Rada Radiofonii była ściśle polityczną instytucją. Aczkolwiek jest to tez może pokazanie słabości PiS-u, że brakuje poważnych kandydatów. Bo PiS żywi się takimi dezerterami, którzy opuścili swoje ugrupowania. I na Lublin zabrakło, bo Zyta Gilowska została wysłana na Poznań, ponieważ w Lublinie już się pewnie na niej poznali. Więc teraz ma w Poznaniu startować. Pani minister Gęsicka w Rzeszowie, pan Dziedziczak w Kaliszu. Więc jest takie przywożenie w teczkach tych kandydatów, jak za starych komuszych czasów.


Janina Paradowska: PSL nie przywozi?

Waldemar Pawlak: Nie, u nas na listach są kandydaci, którzy mieszkają na terenie okręgu, pracują na terenie okręgu i tam płacą podatki. Nie przyjeżdżają po głosy, tylko tam mieszkają i pracują i tam chcą reprezentować te lokalne społeczności. To jest istotna różnica, że tutaj takich transferów po przekątnej kraju nie ma.

Rozmawiała Janina Paradowska.



Polityka równowagi | Loguj/Utwórz konto | 0 Komentarze
Próg
Komentarze są własnością ich twórców. Nie ponosimy odpowiedzialności za ich treść.
PostNuke :: Wsparcie PostNuke :: Programiści 

Web site powered by PostNuke